Codziennie, po obudzeniu, powtarzasz tę samą sekwencję ruchów. Zaparzasz kawę czy tam herbatę, idziesz do łazienki żeby jakoś wyglądać. Ba, żeby cokolwiek zobaczyć, bo jak na razie widzisz tyle co kilkudniowy kot.
Kiedy wychodzisz z domu, to jako zupełnie inny człowiek. Po wyjściu robisz coś, czego nikt nie lubi, nawet ty sam. Zakładasz maskę. I nie mówię tu o kobietach, bardziej dziewczynach, które bez makijażu nie wyobrażają sobie minuty życia.
Po co? A po to żeby się przypodobać komuś ważnemu. Żeby zdobyć pozycję ludzie są w stanie udawać, że znają filozofię Kanta. A tak naprawdę wiedzą o niej tyle co jaszczurka o lotach w kosmos. Wszyscy chcą być tak oryginalni i ścigają się ze swoją atrakcyjnością. Ale tak szczerze, żeby odnaleźć się w nowym środowisku potrafimy wymyślać przeróżne rzeczy. No bo kogo zainteresuje to, ze studiujesz informatykę i lubisz komiksy. Weszłam trochę w stereotypy. Ale generalnie rzecz biorąc, wydaje się nam, że nasze życie jest takie nudne, że jedyną osobą znającą tę sytuację jest Bill Murray. Może lepiej jest przyciągnąć rozmową o aplikacji stworzonej przez ciebie, albo, że zostanie wydany komiks z serii, którą kilka lat wcześniej ogłoszono za skończoną. Nie wiem czy w rzeczywistości tak się stało, ale to nie są moje zainteresowania. Moje doświadczenie z technologią skończyło się na zrobieniu programu na kalkulator. Dziękuję, mi wystarczy.
To takie nieludzkie. Dopasowywanie się do środowiska Chyba jedynie kameleony potrafią dopasować swoją barwę do otoczenia. Z resztą to jest kolejna z bzdur, których nas uczono za czasów dzieciństwa. Ich barwa zmienia się wraz ze zmianą fizycznego i emocjonalnego. To by mogło pasować. Emocje. Pod ich wpływem jesteśmy w stanie udawać kogoś innego lub, co gorsza, coś innego. I tu nie bez przyczyny używam określenia "my". Bo mam na myśli nas - ludzi. A niektórzy, aby komuś zaimponować potrafią zedrzeć z siebie otoczkę człowieka i stać się pełzającym gadem.
W rzeczywistości niczym się nie różnimy. Wszyscy się urodziliśmy. Nie musimy się nikomu podobać. Jeśli mnie ktoś polubi, to mi bardzo miło. Jeśli nie - trudno. Przecież nie będę płakać bo ktoś mnie nie lubi. Życie to nie podstawówka. Przecież nie będę się otaczać ludźmi, którzy mogą wywrzeć na mnie zły wpływ. Jestem na to za sprytna.
Jeśli masz pracę taką, jaką masz. I na razie nie ma szans na awans czy zmianę pracy. Czy studiujesz i twoim jedynym planem na nie jest je po prostu skończyć. Bądź taki, jaki naprawdę jesteś. Nie udawaj. Łatwo jest mówić, ale gorzej zrobić. Znam ten problem. Kiedyś też byłam inna. Byłam taka, jaką inni chcieli, żebym była. Przynajmniej tak myślałam. Wolałam być taka jak oni. Było łatwiej. Teraz nie ma "oni". Teraz jestem ja, taką siebie lubię. Nie potrzebuje innej mnie. Mam takie stopy jakie mam, z zachowania nie najgrzeczniejsza. Dobrze mi ze sobą. Przynajmniej teraz wiem, że jestem człowiekiem. Nawet bym zaszalała z określeniem "dobrym", ale to już zależy od perspektywy.
To takie nieludzkie. Dopasowywanie się do środowiska Chyba jedynie kameleony potrafią dopasować swoją barwę do otoczenia. Z resztą to jest kolejna z bzdur, których nas uczono za czasów dzieciństwa. Ich barwa zmienia się wraz ze zmianą fizycznego i emocjonalnego. To by mogło pasować. Emocje. Pod ich wpływem jesteśmy w stanie udawać kogoś innego lub, co gorsza, coś innego. I tu nie bez przyczyny używam określenia "my". Bo mam na myśli nas - ludzi. A niektórzy, aby komuś zaimponować potrafią zedrzeć z siebie otoczkę człowieka i stać się pełzającym gadem.
W rzeczywistości niczym się nie różnimy. Wszyscy się urodziliśmy. Nie musimy się nikomu podobać. Jeśli mnie ktoś polubi, to mi bardzo miło. Jeśli nie - trudno. Przecież nie będę płakać bo ktoś mnie nie lubi. Życie to nie podstawówka. Przecież nie będę się otaczać ludźmi, którzy mogą wywrzeć na mnie zły wpływ. Jestem na to za sprytna.
Jeśli masz pracę taką, jaką masz. I na razie nie ma szans na awans czy zmianę pracy. Czy studiujesz i twoim jedynym planem na nie jest je po prostu skończyć. Bądź taki, jaki naprawdę jesteś. Nie udawaj. Łatwo jest mówić, ale gorzej zrobić. Znam ten problem. Kiedyś też byłam inna. Byłam taka, jaką inni chcieli, żebym była. Przynajmniej tak myślałam. Wolałam być taka jak oni. Było łatwiej. Teraz nie ma "oni". Teraz jestem ja, taką siebie lubię. Nie potrzebuje innej mnie. Mam takie stopy jakie mam, z zachowania nie najgrzeczniejsza. Dobrze mi ze sobą. Przynajmniej teraz wiem, że jestem człowiekiem. Nawet bym zaszalała z określeniem "dobrym", ale to już zależy od perspektywy.
Codziennie budzimy się i zasypiamy. To nas łączy. Nas. Ludzi.