4 paź 2014

I wtedy zabierają ci wszystko

Wyobraź sobie masz chłopaka lub dziewczynę - jako, że sama jestem dziewczyną to nie będę mówiła ze swojej strony, bo wygodniej mi mówić do mężczyzny. Chodzicie za rączkę na romantyczne spacery o zachodzie słońca. Zapraszasz ją na romantyczną kolację do najdroższej restauracji w mieście. Spędzacie weekendy nad wodą. Sielanka nie życie.

To jak już masz tę dziewczynę i jesteście razem już parę dobrych lat, ale zdarzy się, że inni mają coś przeciwko. Ale wy, mimo wszystko, chcecie być razem i planujecie się pobrać, ale nikt was nie słucha. Więc bierzecie taki cichy, romantyczny ślub. Wszyscy ci mówią, że to głupstwo, że ona nie jest dla ciebie. Zamieszkaliście we wspólnym gniazdku. Urządzacie to wasze wasze mieszkanko tak jak chcecie, ale cały czas ktoś się wtrąca. Przychodzą obcy ludzie i mówią, że tam nieposprzątane, że stamtąd brzydko pachnie. Przynoszą obiad, bo ty przecież nie potrafisz gotować. Cały czas coś nie pasuje. Zawsze pod górkę.

Dochodzisz do wniosku, że i tak masz wspaniałe życie. Masz wszystko, wielki dom z ogródkiem, cudowną kobietę, którą bardzo kochasz. Masz wielu znajomych, mnóstwo ludzi cię podziwia, bo nie wyglądasz tak zwyczajnie jak inni faceci. Ale przez tę sławę nie masz życia prywatnego. Za blisko sąsiedzi, nie można nawet się poopalać. I jeszcze czegoś ci brakuje: potomka, który mógłby dzierżyć twoje nazwisko, a może nawet imię, junior. Żona podziela twoje zdanie, że ten dom jest za duży na was oboje. Zaczyna dochodzić do zbliżenia. I wtedy wredna sąsiadka skarży się władzom jak to ty i twoja małżonka odbywacie stosunek płciowy. A wy po prostu chcecie dać życie nowej generacji. I wtedy zabierają ci wszystko, dom, żonę. I nic na to nie możesz poradzić, bo jesteś osłem.

Zawsze pod górkę. Dobrze, że ona nie jest klaczą. Wtedy wasz związek w ogóle nie miałby przyszłości.

Disqus

blog comments powered by Disqus