Janowicz jest dobry. Nikt temu nie może zaprzeczyć. To, że czasami powie coś, co się większości nie spodoba. To co? Z resztą jakiej większości? To, że przytarł nosa dziennikarzom? No i co? Należało się im. Mógł powiedzieć to grzeczniej? Mógł. Ale po co? Nic by to nie zmieniło, bo przesłanie byłoby takie samo. Wybuchł, ale miał takie prawo. Przegrał. Nie wyszło. Trudno. Zaraz coś wygra i będzie po problemie. Wszyscy zapomną. Ale jak znowu przegra, to będzie paplanina w mediach jaki to Janowicz zły człowiek.
Dopadli go. W najgorszym momencie. Czepiają się. Zanim jeszcze został sławny, to tylko Kubot i Kubot. Nagle pojawił się Janowicz, ni stąd, ni zowąd. Nie było, jest. Taka sztuczka. I wszyscy wymagają, bo to musi wygrywać. Bo on nie ma prawa przegrać. Nie ma prawa, bo musi mu się udać. On tak jak my, też jest człowiekiem. News tygodnia. I też ma gorsze i lepsze dni. Mu też może coś się nie powieść.
I wszyscy czegoś oczekują. Chcą, żebyśmy byli najlepsi. Same oczekiwania. Ale kim jesteśmy, żeby czegoś oczekiwać? Nikim. Dla Janowicza nie tyle jesteśmy nikim, ale nie mamy na niego żadnego wpływy. Nie mamy możliwości mu pomóc. Bo to on sam doszedł do tego. Sam zapracował na to, co teraz ma. Może nie tyle, co sam, ale z pomocą swojego najbliższego otoczenia. My nie mamy takiego prawa, żeby czegoś od niego oczekiwać. My mu nie pomogliśmy, więc nie wymagajmy od niego tych wygranych. Bo nie jest on maszyną, której wydasz rozkaz, zaprogramujesz, czy coś tam, że spełni wszystkie twoje żądania. Bo kim ty jesteś, żeby on cię słuchał? Żeby słuchał tego wszystkiego, co masz dla niego do powiedzenia?
On pracuje na siebie. Nie na zespół, nie na klub. Jest sam na sam z przeciwnikiem, a ty jeszcze od niego wymagasz? Czego? Grałeś kiedyś w tenisa? A w ogóle byłeś kiedyś na korcie jako zawodnik, nie jako widz? To nic nie wiesz. Nie wiesz ile trzeba pracy, poświęcenia, żeby być tam gdzie teraz jest Janowicz. Nie wiesz ile wysiłku trzeba włożyć w tę pracę. Masz takie dokonania na swoim koncie? Nie. Więc czego od niego chcesz? Pewnie nawet rakiety do tenisa w ręku nie miałeś.
Swoją drogą śmieszą mnie ludzie, którzy wymagają czegoś od zawodników takich dziedzin, z którymi w ogóle nie mają, nawet nie mieli, do czynienia. Skoki narciarskie, wszyscy kiedyś oglądali Małysza, teraz Stocha, a może i nart na nogach nie mieli. Dobrze skoczył, źle skoczył. Skąd ty możesz to wiedzieć? Skakałeś kiedyś? To co się czepiasz. Myślisz, że to takie łatwe? Stanąć na korcie, usiąść na belce. To nie jest łatwa sprawa wygrywać te wielkoszlemowe turnieje. A jeszcze lepsi są ci eksperci w przerwie meczu. To ci dopiero znawcy, którzy ostatni raz grali w piłkę na wychowaniu fizycznym w podstawówce. Tak jak my, tylko my się raczej do telewizji nie pchamy.
Szczerze mówię, Jerzyk ma rację. Chociaż w jego przypadku, to trochę przesadził. Bo władze Łodzi wydały na nowe korty miliony. Więc to nie jest szopa. W sumie to chciałabym mieć taką szopę. Ale Damian Janikowski, brązowy medalista igrzysk w Londynie, trenował w naprawdę kiepskich warunkach. To dopiero szopa. Ta sala nie została jeszcze wyremontowana. I jak ci młodzi mistrzowie mają tam ćwiczyć? Jakoś sobie radzą i zwyciężają, z nikłą pomocą państwa.
Ja nie jestem ekspertem. Janowicz jest ekspertem od tenisa. I wie o tym bardzo dużo. Nie wnikajmy o tym jak mówi, tylko co mówi. Nie oceniajmy tego. Ma rację. To, że akurat zdarzyło mu się przegrać, nie zwalnia go od dalszej walki. Dobrze powiedział. ale gdyby zrobił to inaczej, to wszystko przeszłoby ukradkiem.
Wyciągłem się z gaci, ale to nie wystarczyło.