1 mar 2014

Co się dzieje na Ukrainie?


W Polsce nie jest Ci dobrze? Jedziesz na Zachód zarabiać? Ok, jedź sobie, ale mam nadzieję, że jeśli w Polsce będzie się działo tak jak na Ukrainie, to wrócisz. Wrócisz i będziesz płakał, że w tak ważnych chwilach Ciebie nie było. Z pewnością. Igrzyska w Sochi się już skończyły. Ale wielu Ukraińców wróciło przed czasem. A co jeśli na Majdanie walczą ich znajomi, a co gorsza, rodzina? Mają tam sobie spokojnie siedzieć, gdzie ich bliscy przelewają krew, tylko po to, żeby oni mogli sobie znowu za 4 lata pojechać na igrzyska. Jak już gdzieś wyjeżdżasz, nie zapomnij skąd pochodzisz. Bo tam, gdzie się wychowałeś nie zawsze jest dobrze. A na Ukrainie chcą żyć tak, jak w Polsce.

Dużo się dzieje na Ukrainie. Bardzo dużo.

O co oni walczą?
O Unię. Chcą być członkami Unii Europejskiej. Chcą zmian.  Chcą, aby ich dzieci miały przyszłość w wolnym kraju. A nie podległym większemu. Zaczęło się kilka miesięcy temu, gdy władze Ukrainy odmówiły podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią. 

Tylko dlaczego? 
Otóż dlatego, że Janukowycz bał się uwolnienia Julii Tymoszenko, bo było to jednym z warunków podpisania umowy. Oprócz Unii to ona jemu zagrażała, jego pozycji. Mogła mieć ogromny wpływ na wybory w 2015. Ale co z tego, skoro Janukowycz uciekł. Po prostu uciekł. Jego budynek zajęli demonstranci. Ale co dziwniejsze pojawiły się tam flagi rosyjskie. Ale dokąd on uciekł? Do Putina! Do Putina. Czyli co, największy doradca Ukrainy, dobry wujek Władek pomoże? Że niby do Charkowa, później gdzieś indziej, następnie na Krym, i jakimś dziwnym sposobem teleportacji dostał się do Moskwy. Że bał się tylko o swoją rodzinę, i to było jedynym powodem jego wyjazdu z Kijowa. Żeby się nie bał o swoją dupę, to by został do końca zamieszek. Moim zdaniem już nawet Putin nie traktuje go poważnie, choć przyjął go. Ale na pewno ma w tym swój interes. Chce jeszcze bardziej zdestabilizować sytuację na Ukrainie. 
Janukowycz sam sobie nie poradził. Nic dziwnego, są dowody na to jak on okradał swój kraj. Nowy rząd wysłał za nim list gończy i poprosił o ekstradycję. Nie wiem co z tego będzie, ale prezydent nie był w formie na wczorajszej konferencji prasowej. Ale n na tę konferencję do Rostowa przyleciał z Moskwy pod osłoną myśliwców. Jakby się nie bał, to przyleciałby normalnie F-16. Przepraszał, że nie dopilnował stabilności, że dopuścił się tego, co teraz się dzieje. Ale żeby rządził tak jak przystało na prawdziwego prezydenta, to wszystko nie miałoby miejsca. 
I jak to prawdziwy prezydent zwalił wszystko na szefów dyplomacji Francji, Polski i Niemiec. Jak w podstawówce. Bo to nie moja wina, to oni zerwali umowę.

I jeszcze Krym jako Autonomiczna Republika. Nie mam nic przeciwko temu. No bo kiedyś Rosja oddała Ukrainie. I tak jakoś wyszło, że z całego półwyspu jedynie nadmorski Sewastopol podlega bezpośrednio władzom kijowskim. Nic w tym złego, ależ skąd. Gdyby nie to, że na Krymie jest około 60% Rosjan, a 25% Ukraińców. Jeszcze są tam Tatarzy w nieprzeważającej ilości, ale oni również mają coś tam do powiedzenia.
Janukowycz wie jak się urządzić. Krymski premier uznał go za głowę państwa. Nie dość, że Krym się burzy przeciwko nowym władzom Ukraińskim, to i jeszcze dołączy do tego prezydent. Co więcej, rozszerzą tę działalność na Charków, Donieck i Ługańsk. W głowie się nie mieści. Swój przeciwko swojemu.

Tomasz Lis zadał pytanie, czy Putin zwariował? Z całą pewnością mogę powiedzieć: Tak, Putin nie zwariował. Albo zwariował na swój sposób. Nie dość, że przygarnął niewygodnego gościa, który i tak pożytku mu nie przyniesie, to i chce zobaczyć jak wielką władzę ma nad światem, nad wydarzeniami. A sprawdzę sobie jak mają się nasze wojska, a przy okazji zobaczę jak świat na to zareaguje. Będę się upajał swoją władzą. Ja, Wladimir Wladimirowicz Putin. Ja, pan i władca świata. Ten, który wszystko ma w garści. Ten, od którego zależy przyszłość większości krajów na świecie. Jakby dobrze poszukać, to może i wszystkich. Tak mi się wydaje. Jakby chciał wojny, to bez przeszkód mógłby to wszystko wysadzić, ot tak.

Wszyscy pamiętamy pomarańczową rewolucję. Tak, nawet ja. Jako dziecko byłam tym naprawdę zainteresowana. W telewizji słyszało się jak ludzie wychodzili na ulicę i skandowali o wolność. Jak to Polscy wyjeżdżali na Ukrainę pomagać im. Teraz też tak jest. Podobno w listopadzie też słychać było melodię znaną właśnie z tejże rewolucji "Razom nas bahato". I to wciąż pasuje.

Disqus

blog comments powered by Disqus