4 lis 2013

Czas refleksji

No chyba lepszego momentu do refleksji nie ma. Coś się kończy, ale czy coś zaczyna?
Tak, z a w s z e.

Poza pobytem na rewii chryzantem i innych kwiatów, mamy czas na przemyślenia. Nie lubię chodzić po cmentarzach, bo to zawsze jest smutne. Smutne jest to, że często na starych nagrobkach nie pali się żadna świeczka. Nikt nie pamięta? Może nie ma już nikogo, kto mógłby pamiętać?

Mimowolnie patrzysz na małe nagrobki. Wtedy coś ściska w środku. Kilkulatek. Niemowlę. Podwójnie boli widok widok grobu bliźniąt, urodzonych i zmarłych jednego dnia. Taki widok nadal siedzi w mojej głowie. I chyba długo zostanie.

Skoro Bóg jest taki dobry, to dlaczego umierają niewinne dzieci?
"I święty umiera czasem u progu swego życia: młody w lata, lecz bogaty w zasługi. A mając sto lub tysiąc lat więcej, nie mógłby być bardziej święty niż jest teraz, gdyż miłość Boga i bliźniego - praktykowane na różne sposoby i z całą hojnością - czynią go doskonałym. W Niebie nie patrzy się na liczbę lat, lecz na sposób, w jaki się je przeżyło." (Poemat Boga-Człowieka)

Ale czy nie zastanawiałam się, gdzie podziali się Ci, z którymi przeżyłam wspaniałe chwile? Oczywiście. Niewielka ich ilość nadal pozostała, ale większość odeszła. Nie ma ich w moim życiu? Dlaczego? Może, że jestem egoistką? (Bywam, ale bez przesady. To, że znam swoją wartość, od razu mam być posądzana jako egoistka? Nie dam sobie wcisnąć kitu, że jestem od kogoś gorsza, skoro nie jestem.) Może. Odeszli.
Ale zawsze jest szansa, choć niewielka, że te osoby jeszcze zobaczymy.

Błagam, jeśli spotykam kogoś po długim czasie niewidzenia, to nie wyrzucajcie mi, że się nie odzywałam. Staram się utrzymywać kontakty. Na prawdę. Jak co jakiś czas napiszę coś w stylu "co u Ciebie?", to nie zaszkodzi odpisać zwykłe "dobrze...", chociaż to nie jest odpowiedź. A nie później wytykać mi, że nawet nie zadzwoniłam. No dobra, mogłam nie zadzwonić, ale chociaż napisałam. Chwileczkę, a napisałaś coś? Nic. Zadzwoniłaś? Nie. Więc po co zaczynasz taką rozmowę?

Disqus

blog comments powered by Disqus