Fala krytyki wylała. Zalała nasze życie.
Nadal mnie to dziwi. Chociaż sama nie jestem lepsza. Czasem bywa tak, że we własnym umyśle kogoś ocenię. To nie jest tak złe, jak błędna opinia. Nie raz zdarzyło mi się źle kogoś ocenić, po zaledwie zapoznaniu. W czasie krótkiego "Cześć!" w głowie pojawiło się miliony myśli. Tak już nasz rozum działa. Wiem, że nie wszyscy darzą mnie sympatią. Pewnie znaczna większość. Czułabym się niezwykle doceniona, gdyby to była niewielka ilość. Ja to rozumiem. Też tak mam. Bo przecież są osoby, z którymi nie sposób przebywać, co więcej rozmawiać. Możliwe, że jestem jedną z nich dla owej większości. To nie jest dla mnie ważne, biorąc pod uwagę, że kilka osób ze mną wytrzymuje. Są specyficzne charaktery i są takie dopasowane do nich.
Takie osoby mogą przeszkadzać, ale nie krzywdzić. Są osoby szkodzące naszej psychice, które wywierają najgorszy wpływ na nas. Nie raz się z tym spotkałam. Wplątują w sytuacje możliwe, choć bardzo trudne, do wyjścia. Najlepiej się od nich odciąć. Odciąć? Po co? Skoro tyle zabawy z nimi? Zabawić, to się mogłeś w piaskownicy, mając pięć lat.
Co bardziej nie irytuje od sukcesu innych? Chyba nic. Nie mów, że nigdy nie zazdrościłeś komuś lepszych relacji z innymi ludźmi; że nigdy nie zazdrościłeś lepszych wyników, lepszej pracy; że nie musi tłoczyć się w autobusie, tylko śmiga własnym autkiem. Kiedy ty, co najwyżej, możesz pochwalić się nowym rowerem. Że niby nigdy? Dobry żart. Ten ból dupy, że ktoś coś osiągnął. Co idzie za zazdrością? Nienawiść. Może trochę przesadnie, ale jednak jest w tym trochę prawdy. Pogódźmy się z tym, że komuś wyszło, albo sami weźmy się do roboty.
Do roboty? Żartujesz? Przecież wszystko w życiu mi się udaje.
No to nóżka kiedyś Ci się powinie.
Ci, którym w życiu wyszło. Mieli dobry start i się udało. Ale zazdrość jest. Na przykład Miley Cyrus. Wszyscy ją hejtują. Wszyscy. Bo z małej Hannah Montana stała się dużą Miley. Już nie jest przykładem, jakim rodzice dawali dla swoich dzieci. Już nie jest grzeczna. Już nie jest małą dziewczynką. Dorosła. Urosła na oczach milionów. I stała się produktem. Prymitywne określenie, ale jest w nim trochę prawdy. Dobry PR i będzie w porządku. Wydaje mi się, że tu nie chodzi o dobry PR, tylko o mocny wizerunek. Tak, mocny. Dzięki swoim skandalom, świat znowu o niej usłyszał i zaczął mówić. Tak samo z One Direction. Wszyscy hejtują. Ale tak na prawdę, kto ma mikrofon? My? Czy oni?
Sukces, to moje trzecie imię. Zaraz po pomóc.