Trzeba się ogarnąć podchodząc do rozmowy na temat pogody. To bywa dość trudne do zrozumienia, jeśli mówimy o wspaniałej, wszechogarniającej nas przyrodzie. Jest zima, wszyscy narzekają jaka ta pogoda jest okropna, bo zimno, bo mróz, bo ślisko, bo czapkę trzeba nosić, a i tak nie noszą, hejterzy.
Przychodzi wiosna w połowie kwietnia - wszyscy się cieszą i jest OK! Po wiośnie, wiadomo, lato. O, to dopiero radość, ale do końca czerwca, bo w lipcu: "Co 30 stopni w cieniu? Chyba żartujesz?". Człowieku ogarnij się! Błagam! To "ZIMO ŻEGNAJ! LATO PRZYJDŹ!", to "ZA GORĄCO! ZIMO WRACAJ!". Raz to, raz tamto. Typowy Polak. Tak źle i tak nie dobrze. Ogólnie nigdy nie było dobrze i nigdy nie będzie. Odpowiednie podejście.
Nie łatwiej jest cieszyć się pogodą taką, jaka jest? Cieszyć się nią? Nie, bo łatwiej jest narzekać. Czy nie lepiej wziąć ręcznik i pójść na plażę, czy zrobić imprezę w plenerze. Przecież jest tak pięknie.
Ludzie, co z wami nie tak?
I tak nikt tego nie przeczyta.