27 cze 2013

Prawda to coś, co wymyka się z uścisku

Dzisiaj jedynie wypowiedź scenarzysty Monty Pythona Michaela Palina dla MALEMENA.


Pan wybaczy, ale muszę pana o to zapytać: co jest sensem życia?
 
Douglas Adams (autor trylogii „Autostopem przez galaktykę” – przyp. red.) ujawnia, że sensem życia jest liczba 42. To cudowna odpowiedź. Mówiąc nieco poważniej, „Sens życia według Monty Pythona” to równie przewrotny i niedorzeczny tytuł jak tytuł mojej ostatniej książki – „Prawda”, bo w jednym i w drugim przypadku jest mowa o sprawach, których nie sposób jednoznacznie zdefiniować. Dla każdego oznaczają coś innego. Poszukiwanie prawdy czy znaczenia życia wydaje się dziś zajęciem, które zbyt mocno absorbuje ludzi, bo chcą wiedzieć za wszelką cenę. Tym mocniej pobudzają to historie o ludziach, którzy odnaleźli się wśród mnichów w Tybecie lub w seksie tantrycznym albo spotkali idealnego partnera i mają cudowną rodzinę. Sens życia jest czymś, czego nigdy, przenigdy nie odnajdziesz, ale poszukiwanie go jest tym, co sprawia, że życie jest takie ekscytujące.

Znam ludzi, o których bym powiedział, że prawda, dążenie do prawdy, odkrywanie jej są ich sensem życia.
 
Jedyna prawda, jakiej możemy być pewni, to ta dotycząca danej chwili: siedzę teraz w domu, przy swoim biurku, rozmawiam przez telefon, wyglądam przez okno, widzę drzewa i dachy domów, ale ciebie nie widzę, więc nie wiem, czy naprawdę istniejesz... „Prawda” jest książką dokumentującą proces szukania i dochodzenia do prawdy. Mabbut, główny bohater, dziennikarz, przyzwoity człowiek, choć i jego życie jest mocno nieuporządkowane, wybiera tę wersję prawdy, która bardziej pasuje do jego przekonań i światopoglądu. Dlatego właśnie wierzy Melvillowi, który walczy z establishmentem, ma zdecydowane poglądy, jest ceniony na świecie, choć unika rozgłosu i robi to, czego większość ludzi by się nigdy nie podjęła. Wierzy, że niektóre rzeczy muszą być prawdą, bo są dobrymi uczynkami. Pisze o tym, a wydawca mówi mu, że to zbyt jednostronne spojrzenie. Dociera więc do ludzi, którzy mówią coś, co przeczy jego wizji, i sytuacja się komplikuje. Dlatego „Prawda” to ironiczny tytuł, prawda to coś, co wymyka się z uścisku, przecieka przez palce w momencie, kiedy myślisz, że właśnie ją chwyciłeś. To nie znaczy, że należy zrezygnować z jej poszukiwania.

Ma pan swoją definicję prawdy?
 
Prawda to wyczerpujący, wszechstronny sposób patrzenia, rozumienia i opisywania świata. Prawda według mnie powin na otwierać ludzi na dyskusję, usuwać bariery, zachęcać do poznania wszystkich możliwych punktów widzenia, ale wiem, że ludzie tak nie postępują, dla nich to byłby przejaw słabości. Myślę, że jedyną drogą zbliżania się do prawdy jest wgryzanie się w szczegóły, aż w końcu zrozumie się relację między jedną rzeczą, jednym zdarzeniem i drugim. Jednak to długi, żmudny proces i najczęściej życia nie starcza.

Mimo to pańska książka daje odrobinę nadziei.
 
W skandalach, jakie wybuchają ostatnio w Wielkiej Brytanii, najbardziej uderza mnie to, z jaką łatwością osoby publiczne kłamią. To dlatego prawda zaczęła mnie tak fascynować. Stąd opowieść o mężczyźnie poszukującym prawdy o kimś, kogo uważa za tego, który ma wiedz o prawdzie. Spotkanie z nim przywra ca mu nadzieję, że jednak można ujawnić prawdę w sposób uczciwy i w zgodzie z własnym sumieniem. Problem w tym, że i ja znam ludzi, o których myślę, że są z natury szczerzy, i którym ufam, ale... kim są naprawdę? Co rusz ujawniane są
kolejne afery – seksualne, polityczne, finansowe, w których udział biorą ludzie powszechnie uznawani, szanowani, fachowcy w swoich dziedzinach. Ludzie zawsze będą coś skrywali.


Nic więcej na temat prawdy nie można powiedzieć.

Disqus

blog comments powered by Disqus