7 paź 2013

A jednak socjologia

Co jest zwane "Królową nauk"? Socjologia? Może historia? Z pewnością nie. Bo królowa jest tylko jedna.

Nie chodzi mi o naukę. (Jaką naukę?) Najważniejsze są początki. I najtrudniejsze. Chyba o tym mówiłam.
Każdy siedzi tak niepewnie. Na pierwszy rzut oka - wszyscy spokojni. Tylko mnie nosi. Ale tak szczerze, nikt nie lubi takich sytuacji. Naprawdę nikt. To takie niezręczne. Odezwę się, powiem coś głupiego, wyśmieją mnie. I będę miała taki żałosny wizerunek do końca. Niech ktoś inny zabierze głos. Ja to taka odważna nie jestem. Ja taka jestem? Ja? Dobre żarty. Bo kto zawsze błazna z siebie robi? Ja, a kto inny. Więc kto pierwszy się odezwie? No kto?

No, ale ile można robić spotkań, na których każdy mówi coś o sobie. Jak ma na imię, skąd jest i dlaczego. "Cześć, jestem Karolina..." Wprost nie znoszę tego. Nie przepadam również za tym, że ktoś mnie przedstawia, a druga osoba mnie kojarzy z jakichś opowiadań. "A, to ta co..." To jest po prostu okropne.

Wyraźnie ciężko ludziom nawiązać jakiś pierwszy kontakt. Bo czują, że zostaną postawieni w niekomfortowej sytuacji. Jadąc autobusem nikt się nie uśmiechnie. Nawet w autobusie ludzie siadają osobno. Choćby tyłem, mimo, że niewygodnie, nie usiądą obok obcego.

Sytuacja na melo:
Podchodzi dziewczyna
-Ej, grałaś może w ,,Korczaku"?
-Słucham?
-Czy grałaś w ,,Korczaku"? Po prostu jestem pewna, że to ty!

Oczywiście, że grałam w ,,Korczaku".  I jeszcze wyprzedzę kolejne pytanie. Tak, grałam w "Upiorze w operze". Tak, upiora.

Sława, pieniądze, wielka kariera. Moje życie. W sumie dostałam już Oscara. The Oscar went to me. Czego mi więcej potrzeba?

Disqus

blog comments powered by Disqus